Z tegoroczną zimą chcieliśmy się zmierzyć w Młodzikowie koło Zaniemyśla 03 i 04 lutego. Ochotników zebrało się, co niemiara, bo około 70. Frekwencja przekroczyła najśmielsze oczekiwania organizatorów. Część z klubowiczów samodzielnie przecierała nieznane im boczne drogi i odniosła sukces – dotarli do ustronnego Młodzikowa. Pozostali zebrali się punktualnie o 15,30 przed ratuszem w Kórniku skąd kawalkadą, z gracją ruszyli do celu. Z pewnością większość wspominała trudy ostatniego naszego sierpniowego zlotu. Jechaliśmy fragmentem trasy rajdu biegnącej pomiędzy zaniemyskimi jeziorami, odbijającymi od niezamarzniętej tafli zimowe słonce. W Młodzikowie czekał na nas nasz niezawodny Kazio z przygotowaną trasą samochodowego slalomu. Gospodarze, w zastępstwie sań, (a mają piękne) podstawili wozy konne. Wycieczki po ciekawej okolicy okazały się wielką atrakcją, przede wszystkim dla miejskich dzieci, oglądających, na co dzień żywe konie w telewizji lub kinie. Nieco wyposzczeni, po wrażeniach objazdowego zwiedzania okolicy z wilczym apetytem piekliśmy nad ogniskiem kiełbasę. Jadłospis uzupełniliśmy grochówką. Smakowało.
Od godziny 19. grała i śpiewała dyskotekowa muzyka w wykonaniu nieocenionego zespołu „Kinkers” i naszego kolegi w jednej osobie – Kazia z Gniezna. Nasi muzyczni i bawili nas skutecznie, zachęcając do tańca i śpiewania. Duża sala sprzyjała baletom. Jadła rozmaitego na wspólnym stole nie brakowało. Nikt nie poszedł głodny spać. Nasz strzelec wyborowy – Jarek prowadził wiatrówkowy konkurs strzelecki cieszący się dużym powodzeniem. Wyniki, jakie osiągnęli nasi snajperzy w wesołym nastroju okazały się rewelacyjne. Skromna loteria fantowa wzbudziła oczekiwania na wygrane. W tym miejscu należą się słowa podziękowania koledze Maciejowi, który nie mogąc uczestniczyć w wspólnej zabawie niezawodnie wzmocnił naszą pulę nagród. Dziękujemy. Niedzielę rozpoczęliśmy śniadaniem a później spacerem po zagrodach i stajniach. Podziwialiśmy hodowlę koni. Przebywa ich w stajniach około 50. Odważnych instruktor konnej jazdy wsadzał na konia i kazał kłusować. I tak skończyło się nasze balowanie. Rozjechaliśmy się do swoich domów. Gospodarze otoczyli nas opieką i domową atmosferą. Serdecznie im dziękujemy. Chciałoby się tu jeszcze wrócić.

Kategorie: Relacje

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.